Czasem słoneczne i bezchmurne, czasem ciemne i ciężkie, czasem pełne gwiazd ale zawsze na wyciągnięcie ręki. Nasze małe Niebo budujemy co dnia.
wtorek, 31 marca 2009
Niespodzianka
wtorek, 10 marca 2009
wtorek, 24 lutego 2009
Co powie Tosia? II
czwartek, 19 lutego 2009
Tłusty Czwartek
Pół godziny spędzili w kuchni**, w ogóle się mną nie zajmowali! Sprawdźmy o co tyle zamieszania?
Ostrożności nigdy za wiele!
Hej! Dooobreee!!
Śmiało Misiu! Częstuj się!niedziela, 15 lutego 2009
wtorek, 3 lutego 2009
Zima nasza
sobota, 31 stycznia 2009
Stanton Drew
sobota, 10 stycznia 2009
Przyjaciele
PIESECZEK – pieseczka też przyniósł Pan Litonosz ale pieseczek jest od babci i dziadka z Polski. Poznałam to po obrazkach na kopercie jakie zawsze rysuje dla mnie Dziadek. Pieseczek jest taki malutki, że mogę go schować w zaciśniętej dłoni i rodzice muszą bardzo uważać, żebym go nie zgubiła. Najbardziej lubię się bawić z pieseczkiem i tatą w „czmary spokus” – czy jakoś tak. Tata wtedy robi magiczne sztuczki i sprawia, że piesek znika, a ja go znajduję i bardzo głośno się z tego śmieję.
KSIĄŻECZKI – bardzo lubię moje książeczki. Mam ich strasznie dużo i mogłabym je czytać całymi dniami. Najbardziej podoba mi się to, że jak czytam z mamą i tatą to jesteśmy tacy przytuleni. Mama z tatą też lubią czytać i wiele dowiadują się z moich ksiażeczek. Cały czas pytają się co jest na obrazkach albo gdzie są jakieś zwierzątka, a ja to wszystko chętnie im tłumaczę. Mama mówi, że książeczki to moi najwięksi przyjaciele. Nie za bardzo to rozumiem bo chyba Konik jest największy ze wszystkich moich zabawek? Ale może zrozumiem to niedługo? Niektóre sprawy, o których mama mi mówi, stają się jasne dopiero po jakimś czasie. Wasze mamy tez tak mają??
wtorek, 30 grudnia 2008
Co powie Tosia?
Jesteśmy w kościele. Na ścianie wisi portret Faustyny. Tosia pyta "Cio to?" Tata odpowiada szeptem: "Zakonnica". Tosia dalej drąży temat: "A co ma?" Pokazuje na głowę Faustyny. Akurat cisza jak makiem zasiał, próbujemy zabawić dziecko książeczką ale mała nie daje za wygraną i sama sobie odpowiada: "Kapelusz ma zakonnica". Mama na to szeptem do jej ucha: "To nie kapelusz tylko welon" A Tosia na to: "Coo?? Wielbłąd?? Wielbłąda ma?? Gdzie??"
Antosia siedzi w wannie i "myje" nogi. Polewa konewką jedną nogę i mówi: "Jeeedna noga" Polewa drugą i mówi "Djuuuuga noga". Polewa znowu tą pierwsza i mowi "I tseecia noga".
Wracamy biegiem ze spaceru bo goni nas deszcz. Tata pcha wozek, Antosia odwraca się do niego i krzyczy "Gazu, gazu Kubico!"
Nasze dziecko ma wyjątkowo niepoprawne politycznie skojarzenia. Siedzi sobie rano w toalecie na nocniku i pyta: - A Tosia jaki ma nocnik? - Niebieski – odpowiadam. - A mama jaki ma? - i pokazuje na sedes. - Biały - mówię. Tosia powtarza - Biały. I po chwili refleksji dodaje z dumą: - Jak orzeł biały.
I na koniec coś ze Świątecznej Beczki:
Tosia ogląda Szopkę Bożonarodzeniową w kościele i po kolei wita:
- "Cześć koniu" - to do osiołka.
- "Cześć wiatraku" - to do Gwiazdy Betlejemskiej.
- "Cześć pieniążki" - to do koszyczka na ofiarę.
- "Cześć ... Jezusku" - to na szczęście do Dzieciątka Jezus.



