W Marbelli słońce świeci średnio przez 330 dni w roku. Zdarzyło nam się jechać z Coin do Marbelli, w strugach ulewnego deszczu, a u wrót miasta, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przywitał nas błękit nieba i promienie słońca. Spacerując po plaży podziwialiśmy kłębiące się nad górami, złowrogie, ciemne chmury, które z tajemną pomocą Matki Natury kończyły się tam, gdzie zaczynała się plaża. Droga powrotna była jak powrót do innej bajki: rozgrzane na plażowym parkingu blachy samochodu, zdawały się parować gdy znów wjechaliśmy za deszczową kurtynę. Ludzie, z którymi rozmawialiśmy w Coin nie mogli uwierzyć, że godzinę wcześniej opalaliśmy się na plaży w Marbelli.
Czasem słoneczne i bezchmurne, czasem ciemne i ciężkie, czasem pełne gwiazd ale zawsze na wyciągnięcie ręki. Nasze małe Niebo budujemy co dnia.
czwartek, 5 maja 2011
środa, 4 maja 2011
niedziela, 1 maja 2011
Wielkanoc o smaku pomarańczy
Zamiast Święconki
![]() |
| Świateczne śniadanie |
Palma niewielkanocna
Polowanie na Zająca
Lany Poniedziałek
A wieczorem, gdy padał deszcz ...
Wróciliśmy
Próbujemy wybrać jakieś zdjęcia spośród ... baaaardzo wielu. Chyba będziemy Was zamęczać przez najbliższy miesiąc :) A tym czasem mamy gości więc prosimy o jeszcze odrobinę cierpliwości.
środa, 20 kwietnia 2011
Wielkanocne życzenia już dziś
Kochani! Już dziś życzymy Wam pięknych, zielonych, słonecznych, spokojnych, radosnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych. Odpoczywajcie i ładujcie akumulatory, w gronie kochanych osób.
My pakujemy w plecaki łupiny cebuli do barwienia jaj, dyngusówki, białą kiełbasę i żurek i ruszamy na małą wyprawę.
Uściski!!!
wtorek, 19 kwietnia 2011
Czyja to pasja???
Powoli nasze mieszkanie zmienia się w ucieleśnienie snu każdego małego chłopca, dorastającego w latach osiemdziesiątych. Piętrzą się kartony, przybywa pudełek, pudełeczek i sorterów. Listonosz donosi kolejne pakunki, Tosia szaleje z radości, a jej mama zastanawia się: czyja właściwie to zabawka??? Naszym życiem zawładnęło Lego Technic. Roboty, ciężarówki, podnośniki i dźwigi stały się równoprawnymi mieszkańcami naszego domu, każdy ma swoje imię i specjalne względy. Świat mechaniki, silników, napędów i kół zębatych powoli wciąga Tosię. I choć powoli przejście przez salon bez potknięcia się czy nadepnięcia na nowy projekt, wymaga ekwilibrystycznych zdolności, to miło jest popatrzeć znad książki czy laptopa, jak tata i córka zgłębiają tajniki suwuw i tłoków budując kolejny model.
piątek, 8 kwietnia 2011
Wiosenne porządki
- Mamo, tego pieska śpiewającego i tę lalkę z grzechotkami możemy zrecyklingować. Od wieków się nimi nie bawiłam.
- A, to masz rację. Na pewno sprawią radość jakiemuś dziecku, a u Ciebie zrobi się więcej miejsca...
- Na nową zabawkę! Mam już nawet coś na oku ...
- Tak? A co takiego??
- Ciężarówkę, taką tylko moją własną* fioletowo - różową ... - Tosia zatapia się w marzeniach, a ja zachodzę w głowę gdzie można kupić fioletowo-różową ciężarówkę??
*Jedną ciężarówkę, wspólną z Tatą, Tosia już ma ale to materiał na oddzielny wpis ... ;)
- A, to masz rację. Na pewno sprawią radość jakiemuś dziecku, a u Ciebie zrobi się więcej miejsca...
- Na nową zabawkę! Mam już nawet coś na oku ...
- Tak? A co takiego??
- Ciężarówkę, taką tylko moją własną* fioletowo - różową ... - Tosia zatapia się w marzeniach, a ja zachodzę w głowę gdzie można kupić fioletowo-różową ciężarówkę??
*Jedną ciężarówkę, wspólną z Tatą, Tosia już ma ale to materiał na oddzielny wpis ... ;)
środa, 6 kwietnia 2011
Wielkanocna Parada już dziś!
To ostatni tydzień przedszkolny przed wielkanocnymi feriami więc już dziś u Tosi w przedszkolu zorganizowano uroczyste obchody wiosennych świąt. Przygotowania trwały od poniedziałku, a wczorajszego wieczoru emocje sięgnęły zenitu:
- Mamo, nie mogę zasnąć. Ciągle myślę o tej paradzie.
- To może myśl o niej z zamkniętymi oczami?
- Próbowałam ale one same mi się otwierają. Po prostu już nie mogę się doczekać!
Rano, popędziła w podskokach, 2 metry przed mamą, zatrzymując się dopiero pod bramą przedszkolną. Wszystkie dzieci dobrze się bawiły i każdy maluch szalał z radości szukając czekoladowych jajek w ogrodzie. Bardzo przyjemnie było słuchać piosenek o kurczakach, zającach i wiośnie. Ale najwspanialsze było przekonać się po raz kolejny, że Tosia swoje przedszkole uwielbia i, że dobrze wybraliśmy.
Rano, popędziła w podskokach, 2 metry przed mamą, zatrzymując się dopiero pod bramą przedszkolną. Wszystkie dzieci dobrze się bawiły i każdy maluch szalał z radości szukając czekoladowych jajek w ogrodzie. Bardzo przyjemnie było słuchać piosenek o kurczakach, zającach i wiośnie. Ale najwspanialsze było przekonać się po raz kolejny, że Tosia swoje przedszkole uwielbia i, że dobrze wybraliśmy.
I jeszcze taki obrazek: grupa Tosi, dziesięcioro maluchów, siedzi pod ogromną mapą świata, a niemal każde z nich jest z innego kraju: Anglia Irlandia Chiny, Grecja, Kanada, Wybrzeże Kości Słoniowej, Hiszpania i oczywiście Polska. Dawno, dawno temu rodzice Tosi w swoich przedszkolach podobny obrazek kolorowali z okazji Dnia Dziecka. U Tosi w przedszkolu Dzień Dziecka jest co dziennie. Ujmujący widok i bezcenne doświadczenie dla tych maluchów. Szkoda, że nie możemy tu tego zamieścić.
Przed paradą - rytmika
Rytmika z perspektywy czapki - w tle, z gitarą - pan od muzyki
Parada i pokaz wielkanocnych nakryć głowy, czyli easter bonnet w wydaniu maluchów
Tosia ze swoim wychowawcą
Czekoladowe jajo, bardzo cenne znalezisko!
niedziela, 27 marca 2011
Pierwszy wiosenny weekend, tradycyjnie w Woking
sobota, 26 marca 2011
Sezon rowerowy rozpoczęty
Obiecaliśmy Jej prawdziwy rower na urodziny ale skoro wiosna zaczęła się już, to po co czekać kolejne miesiące? Pierwsze osobiste cztery kółka Tosi trafiły do nas parę tygodni temu i stały się od razu honorowym członkiem rodziny. Tosia ma w zwyczaju personifikować swoich ulubieńców, a że Jej ulubieńcami są często pojazdy, tak rower dostaje buziaki, lody i inne smakołyki, okłady i plastry (gdy źle się czuje) i zawsze może liczyć na ciepłe słowo swojej właścicielki.
Teraz droga do przedszkola zajmuje nam minutę, ż czego 30 sekund to manewry mamy, żeby wyprowadzić rower z windy :) A potem to już z górki, z uśmiechem na twarzy i wiatrem dookoła kasku :) I ta duma wymalowana na małej buzi, gdy przypinamy rower do bramy pod przedszkolem - bezcenne :)
poniedziałek, 14 marca 2011
Akcja "Poszukiwanie Wiosny"
- Mamo! Kiedy wyruszymy na akcję?
- Jaką akcję?
- Na akcję "Poszukiwanie Wiosny"!
Akcja "Poszukiwanie Wiosny" odwleka się od połowy lutego, kiedy to zobaczyłyśmy, w drodze do przedszkola, pierwsze przebiśniegi. Od tamtej pory albo brak pogody albo brak czasu uniemożliwiał nam przyskrzynienie wytęsknionej pory roku. Gdy w końcu przytrafił sie nam wolny piątek, Tosia wskoczyła na hulajnogę i ruszyłyśmy do parku. Jak zwykle po jesienno-zimowej przerwie w aktywnym hasaniu po parkach i placach zabaw, ze zdwojoną siłą dociera do nas upływ czasu i dynamiczny rozwój naszego dziecka. To, co jeszcze jesienią było trudne czy wręcz niemożliwe, na marcowym spacerze okazuje się być bułką z masłem. I tak, samodzielnie, bez pomocy mamy, Antosia wspięła się na najwyższą górę w parku, rozpoznając po drodze różne gatunki ptaków. Na drwenianej ścieżce zdrowia dokonała akrobacji i wariacji, jakby na przekór grawitacji :) Przemierzyła całą drogę na hulajnodze lub dzielnie maszerując, ani razu nie narzekając na zmęczone nóżki i nie domagając się "na rączki". A jeszcze wczoraj wydawało się nam, że do osiemnastki będziemy ją nosić, ewentualnie wozić w wózku...
Niebo jest szare. Z pomiędzy chmur z rzadka, nieśmiało wyglądają promienie słońca. Wystawiamy do nich twarze, chłonąc wiosenne światło. A konkurencję mamy dużą. Wszystko co żywe, zielone, dopiero wylazłe z ziemi, każdy owad, ptak, pies na smyczy i jego właściciel, przemierzają park w chaotycznych podskokach, podąrzając za każdą wytęsknioną i długooczekiwaną plamą słońca. Wiatr, który jeszcze tydzień temu lodowato smagał twarz, dziś ciepło dmucha i dodaje skrzydeł. Hulajnoga sama wjeżdża pod górę. Roześmiana Tosia mknie przez parkową aleję, a ja próbuję ją dogonić i czuję, że od tej pory to będzie co raz trudniejsze, co raz bardziej będziemy zostawać w tyle ... Witaj, Wiosno!
sobota, 5 marca 2011
Zabawki dziewczęce, zabawki chłopięce
Tytuł notki jest przewrotny bo nie uznajemy takich podziałów. Nie ma czegoś takiego jak zabawka zarezerwowana dla chłopców i zabawka zarezerwowana dla dziewczynek. Za dużo widzieliśmy na placach zabaw małych chłopców, którzy z entuzjazmem porywali wózki dla lalek swoich koleżanek, gdy ich rodzice w popłochu wyrywali im ukochany obiekt pożądania, cedząc przez zęby: to dla dziewczynek jest! Za dużo razy słyszałam, jak z zakłopotaniem rodzice wyznawali, że ich synek bawi się zabawkowymi garnkami i zestawem do czesania kucyków. Moje dorosłe koleżanki opowiadają mi jak w każde Boże Narodzenie z zazdrością zerkały na zestaw Lego brata, podczas gdy one dostawały kolejną Barbie ... Nowa niania słucha z zaciekawieniem opowieści Tosi o podróży w kosmos, rakietą z opakowania po płatkach śniadaniowych. - Widzę, że masz takie chłopięce zainteresowania. - Komentuje niania. Tosi oczy robią się okrągłe, milknie i analizuje. Wkraczamy do akcji tłumacząc niani naszą filozofię "bezpłciowych zabawek" i wolności wyboru dziecka. Niania przyznaje nam rację ale kilka dni później, gdy podczas zakupów znajdujemy się w dziale z zabawkami, Tosia mówi: - Tu są zabawki chłopięce, może pojedziemy do takich dziewczęcych? - A jakie to są dziewczęce? - Odpowiadam pytająco. - No, takie dla dziewczyn, laki i wróżki na przykład. - Ja myślę, że nie ma takiego czegoś jak zabawki chłopięce i dziewczęce. Jedni chłopcy lubią się bawić w gotowanie, jak Twój kolega Eddie, inni wolą budować. Są dziewczynki, które lubią pojazdy, inne wolą zwierzątka albo lalki. Każdy powinien wybierać to, co naprawdę lubi bo jak ktoś mówi, że są zabawki tylko dla chłopców i tylko dla dziewczyn, to znaczy, że nie zna się ani na zabawkach, ani na dzieciach... - Karcę się w myślach za prawienie kazań i przydługie moralizatorstwo. W międzyczasie znajdujemy się w różowej alejce pełnej lalek, wróżek i miniaturowych akcesoriów fryzjerskich. - Mamo, to może pojedziemy jeszcze raz do tej poprzedniej półki? - Zagaja Tosia. Wracamy do działu Spidermen'ów, ciężarówek i Lego Technic. Tosia wyławia z półki z resorakami małego, granatowego Forda Galaxy. - Jaki piękny! - Wykrzykuje z zachwytem. - Możemy go kupić jak chcesz. - proponuję i miniaturowy Ford Galaxy ląduje w koszyku. Szczęśliwa Tosia rzuca mi się na szyję. - Dziękuję, mamo! Marzyłam o takim!
Czy nie byłoby prościej, gdybyśmy po prostu obserwowali nasze dzieci i pozwolili im wybierać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































