czwartek, 24 września 2009

Nikt Nikogo Niczego Nic

To są pojęcia, które Tosia niedawno przyswoiła i, które bardzo ją zafascynowały. Używane są z taką częstotliwością, że można by rzec nawet, że są nadużywane. To chyba bardziej zaawansowana forma buntu dwulatka. Zwykłe, banalne NIE  każdy może powiedzieć, a taka wyrafinowana forma protestu i negacji, to już wyższa szkoła jazdy. Nasza córka więc specjalizuje się w odmianie słówek nic i nikt we wszelkich formach, osobach, liczbach i postaciach.



-Co chcesz dziś założyć?
- Niiiiic!!
-Może koszulkę z Peppą?
- Z nikim!!
- Jak to z nikim? Przecież będzie ci zimno.
- Nikomu nie będzie zimno!
- Tobie będzie zimno, ubieraj rajstopy i koszulkę!
- Nikt nie ubierze żadnych rajstop i koszulek z nikim!!!!
- Jak chcesz iść na spacer to trzeba się ubrać.
- Nigdzie nie idziemy!
- Jak to nigdzie? Chciałaś iść do borsuka i do żaby*.
- Do nikogo!!!
- Ja idę na spacer.
- A Tosia nigdzie nie idzie i będzie w domu.
- Jak to w domu, sama zostaniesz?
- Tak! Sama z nikim!!!

I oby jej to minęło bo na dłuższą metę przecież NIKT tego nie zniesie!

* Borsuk i żaba są patronami ulubionego plac zabaw :-)

Brak komentarzy: